Jest coś szczególnego, wyjątkowo tajemniczego w przed-zimowym i zimowym
czasie. Przełom listopada i grudnia, grudzień i styczeń, mają dla mnie od zawsze
tą niesamowitą magię, zdecydowanie różniącą od tej, jaka towarzyszy pozostałym
miesiącom roku. Ten czas ma swoje zapachy, kolory, dźwięki, uczucia...
Niby jest tak zimno na zewnątrz, a u mnie w środku wiosna :)
Niby wieczory są takie długie i ciągnące się, a czasu ciągle mi mało.
Niby nic się nie chce i motywacji do działania brakuje, a mnie momentami
aż energia rozpiera :)
No wszechwładne marzycielstwo mnie ogarnia :)
Tak więc połączeniestanu zimowego, który bynajmniej, nie stanowi u mnie
czasu życia utajonego i okresu adwentu, o którym była mowa wcześniej,
Dziś ostatni dzień listopada... A od jutra mój ulubiony grudzień :)
Zawsze z początkiem grudnia zaczyna mnie ogarniać Duch Świąt Bożego Narodzenia.
I nie chodzi mi tu o przesadne dekoracje świąteczne, choinkę, światełka itp.
(bo na to przyjdzie czas tuż przed Świętami), ale o ten specyficzny stan ducha
i to przyjemne ciepło w środku, które sprawia, że wszystko wydaje się możliwe,
że po prostu chce się żyć :) :)
***
Dziś także I niedziela Adwentu. Adwent- łac. adventus – przyjście, to w roku
szczególny czas, kiedy oczekujemy na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa.
To czas poprzedzający Narodzenie Jezusa Chrystusa. Jak czas ten jest wyjątkowy,
tak warto go również wyjątkowo przeżyć :)
W zeszłym roku Dagmara podsunęła mi pomysł na kalendarz adwentowy,
który zamierzała realizować ze swoją Tośką aż do Bożego Narodzenia.
Taki kalendarz to świetny sposób na przygotowanie się duchowe do Świąt.
Z powodzeniem skorzystałam z pomysłu rok temu i w tym roku postanowiłam
podjąć wyzwanie :)
Wstępna forma mojego kalendarza adwentowego,teraz
muszę jeszcze opracować zawartość na każdy dzień :)
Spotkanie z Natalią było bardzo owocne. Bardzo motywujące i pełne natchnienia.
Jak zawsze z resztą :) Uwielbiam tą niesamowitą energię, jaka towarzyszy naszym
posiedzeniom. Pomimo późnej pory i zmęczenia, jak zwykle z pasją dyskutowałyśmy
na bardzo życiowe tematy :)
Razem (z W.) podczas 24. FKŻ- Szalom na Szerokiej
Wnioski z dzisiejszego wieczora są następujące:
NIGDY NIE WIESZ...
co Cię spotka w życiu...
Kto stanie na Twojej drodze...
Jaką podejmiesz decyzję...
Jakich wyborów dokonasz...
dlatego trzeba
być otwartym i uważnym...
cieszyć się dniem dzisiejszym...
celebrować chwile, nawet te pozornie nieistotne...
wykorzystywać okazje, jakie nam stwarza życie...
żyć teraźniejszością, a nie ciągle wybiegać w przyszłość...
Gdy staniesz na rozdrożu- skręć !! I jak mawiała moja ś.p. babcia Forczkowa "Wyjdź szczęściu na przeciw !!
"Silne kobiety pragną czegoś więcej niż walki. Silne kobiety noszą w swych
sercach ukrytą tęsknotę: nasłuchują delikatnej melodii miłości. Jest to zew tak
czuły, że aż kiczowaty. Silne kobiety w głębi duszy pielęgnują obrazy tkliwych
pieszczot i zwiewnych welonów, delikatnych jak pajęczyna. (...) Ich ciała tęsknią
za oddaniem się, za stopieniem w jedno, za głębokim zjednoczeniem kobiety
i mężczyzny.
Silne kobiety obdarzone są zdolnością do prawdziwej, nieegoistycznej miłości.
A ponieważ są tygrysicami, za mężczyzną którego kochają, rzuciłyby się w ognie
potrafiłyby bronić swej miłości przed całym światem."
Maja Storch
Na dniach po raz 7 odbył się Festiwal Twórczości KOROWÓD
organizowany przez PIOSENKARNIĘ Ani Treter i Anety :)
Dziewczyny co roku od tych siedmiu lat, serwują spragnionej wrażeń i wzruszeń
publiczności, kawał dobrej i wartościowej muzyki, a ponad to wyławiają wielu,
obiecujących młodych artystów, prawdziwe talenty z potencjałem twórczym.
Kilka lat temu, ja i Wanda zaczęłyśmy naszą przygodę z PIOSENKARNIĄ
jako wolontariuszki. Po czterech edycjach pałeczkę oddałyśmy młodszym koleżankom,
ale w dalszym ciągu jako "wyrośnięty" support staramy się pomagać jak możemy.
Tym bardziej, że wydarzenia organizowane w ramach festiwalu są naprawdę ciekawe
i na bardzo wysokim poziomie. Oj dzieje się!!
***
Obcując za kulisami, wśród wykonawców z najwyższej pułki, ku mojemu wielkiemu
zaskoczeniu, pierwszy raz miałam okazję zobaczyć stremowanych artystów.
Nigdy nie zapomnę Renaty Przemyk, która przed wyjściem na scenę, gdzieś w ciemnym
kącie ćwiczyła jogę i próbowała się uspokoić serią głębokich oddechów.
Jak się okazało- artysta też człowiek :)
***
Wczoraj w Krakowskiej Operze miał miejsce niesamowity koncert. Nosił znamienny
tytuł ABSOLUTNIE- nawiązując do jednej z piosenek wybitnego, polskiego artysty
Wojciecha Młynarskiego, któremu to wczorajsze wydarzenie było poświęcone.
Na scenie opery gościła śmietanka polskiej estrady: Halina Kunicka (idolka mamuśki),
Alicja Majewska (moja idolka), Michał Bajor, Skaldowie, Asia Kulig (która przy okazji
pozdrowiła wszystkich Forczków), Magda Steczkowska (kobieta o niesamowitym wdzięku),
Włodzimierz Korcz, Artur Andrus, nasza Ania Treter i inni. Artyści wykonywali piosenki
Młynarskiego. Było pięknie... Wzruszająco... Momentami zabawnie...
ABSOLUTNIE WSPANIALE!! W czasie "Jeszcze się tam żagiel bieli"
i "Odkryjemy miłość nieznaną" nie mogłam powstrzymać łez. Koncert był dla mnie
prawdziwym katharsis. Zupełnie inaczej spojrzałam teraz na teksty Młynarskiego.
Mają niesamowitą siłę wyrazu. Są mądre i ponadczasowe. Korcz miał absolutną rację, mówiąc
o twórczości Pana Wojciecha, że jest to "mistrzostwo kosmosu" :)
"Miłowania głodni jak wilcy..."
"Moja miłość największa Nie wie nic, że jest moja..."
"Do przodu żyj. Z wesołą miną spotykaj swój kolejny świt..."