wtorek, 5 maja 2015

majowo


Wszystko kwitnie...
Z dzisiejszego dnia najbardziej zapamiętałam
zapach bzu za oknem w pracy i muzykę dobiegającą
z miasteczka studenckiego. W końcu są Juvenalia.
Niby jest coraz lepiej- trochę się u mnie dzieje i w pracy
i poza nią, ale mam też jeszcze nieprzerobione sprawy,
które trochę spędzają mi sen z powiek.
Wczoraj spotkałam się z moją przeszłością...
Tę część życia mam już za sobą :)

A tu wspominki juvenaliowe z lat 2007-2010:


(2010)

Z Sojką i Ewel (2009)

Tercet Egzotyczny (2009)


Faron, Forczek, Chudzio i Sojka (2008)

F&F (2007)





wtorek, 28 kwietnia 2015

Z Tosiakiem

Zaznajamiamy się coraz bardziej z Tosiakiem- moją bratanicą.
W miniony weekend- przed wyjazdem na Gerlach, miałyśmy
trochę czasu dla siebie i bardzo miło go spożytkowałyśmy
na łonie natury :)

jest radość :)

ziomalki z ławki

spojrzenie a la Joey z "Przyjaciół" :D

Lekcja POKORY

Już na kilka dni  przed minionym weekendem odczuwałam gorączkę 
sobotniej nocy, związaną z dawno zaplanowanym wyjazdem w Tatry Słowackie,
w celu zdobycia Gerlacha. Do wyjazdu podeszłam bardzo optymistycznie,
no bo jak nie ja to kto? Wiedziałam, że kondycję mam dobrą, z wydolnością
też jest u mnie ok, a strach wysokościowo-przestrzenny został zażegnany
jakiś czas temu. Czułam się przygotowana. Poza tym w ekipie miało być 2
GOPRowców z niezbędnym, wspinaczkowym sprzętem, więc wycieczka
zdawała się być skazana na sukces. A jednak...
Wyruszyliśmy z piękną pogoda, z niesamowitymi widokami. Niestety w trakcie
wspinaczki pogoda zaczęła się psuć. Pojawiła się mgła, zaczął sypać gruby
śnieg, a może nawet to był drobny grad. Grań okazała się nie być tak przyjazna
jak się spodziewałam. Wspinaczka w rakach na grani też nie należała do łatwych.
Pojawił się prawdziwy strach. Mogliśmy dojść na szczyt, ale bałam się, że zastanie
nas noc w drodze powrotnej i tak by pewnie było. Barbara miała podobne obawy.
Postanowiłyśmy odpuścić, a coś takiego nie przychodzi nam łatwo. Tym razem
zdrowy rozsądek wziął górę!! Chłopaki na szczęście nas nie zostawili i zaczęliśmy
odwrót. Niestety w pewnym momencie zgubiliśmy nasze ślady. Padało. Było zimno.
Przez bita godzinę krążyliśmy zdenerwowani, nie wiedząc gdzie jest odbicie na nasz
szlak. W takich chwilach zagrożenia ciekawe mechanizmy uruchamiają się
w człowieku... Działa przede wszystkim instynkt samozachowawczy. Przyznaję,
że się bałam.  Zachowywaliśmy spokój, no bo panika w takich chwilach na pewno
nie bywa pomocna, ale jestem pewna, że każdy z nas czuł strach. Moja radość
w obliczu odnalezienia drogi była WIELKA!! Nie ważne było, że czeka nas jeszcze
dobrych kilka godzin schodzenia w dół. Najważniejsze, że byliśmy już na właściwej
drodze :)
Wycieczka na Gerlach pomimo, że nie zakończona sukcesem, to dla mnie niesamowita
lekcja POKORY. Pokory przez duże "P". Można sobie myśleć co się chce.. że się jest
silnym, odważnym, zahartowanym, wytrzymałym... ale jeśli myślisz że przechytrzysz
naturę, to się grubo mylisz. Ona i tak Ci pokaże gdzie jest Twoje miejsce.

Kułaga wylania się zza uskoku
Ekipa w komplecie

Czas się przygotować do wspinaczki :)

Taaaka ściana śniegu :)

Nad Wielkim Stawem w Wielickiej Dolinie

Wielicka Dolina

Skrobanie się do przełęczy Lawinowa Ławka

Na grani

Strach ma wielkie oczy ;)




wtorek, 21 kwietnia 2015

do 3x sztuka

W końcu udało mi się zdobyć Kościelec :) Jak to się mawia...do 3 razy sztuka!!!
Tatry odsłoniły przede mną swoje kolejne oblicze. W ciągu ostatnich kilku
miesięcy miałam dosyć okazji aby się napatrzeć na tą moją, nową miłość,
ale widok gór w ostatnią niedzielę był zgoła inny niż dotychczas...
Tylko cisza i spokój. Turystów było niewielu. Tak samo niezbyt (jak na porę)
wielu turowców i narciarzy. Zero wiatru. I raz tak wyraźnie mogłam słyszeć
swoje myśli.
B&B z KOŚCIELCEM w tle
spacer z liną dla odmiany :)
Dawaj Forczek w górę ;)

KOŚCIELEC
 Cieszę się na myśl o najbliższym weekendzie, bo plan wycieczkowy znów
jest ambitny :)



sobota, 18 kwietnia 2015

akcja krokus cz.II

No pogoda dziś nie popisała się!! Zaczęło się całkiem niewinnie.
Było lekkie zachmurzenie, ale słońce walczyło o swój udział
na niebie... Szkoda, że z czasem dało za wygraną, co dało się
odczuć znacznym spadkiem temperatury. I jeszcze ten śnieg!!
W Tatrach bardzo mi potrzeba jego obecności, ale dziś pragnęłam
zobaczyć krokusy, a nie śnieżny puch. Ech!!

zaczęło się całkiem nieźle

widać lekki fiolet na łące

zawsze fascynują mnie białe okazy

pogoda się załamuje

krokusy walczą wśród śnieżnej bieli

B&W czyli niezastąpiony siostrzany duet :)

ośnieżony śniegiem krajobraz :P

Jutro rano kierunek--> południe!! Tatry czekają! Do 3x sztuka, czyli kolejną próbę
zmierzenia się z Kościelcem podejmę :D

piątek, 17 kwietnia 2015

krokusowe śledztwo...

Od ponad miesiąca oglądam zdjęcia z Doliny Chochołowskiej,
zasypanej krokusami... Chciałabym tak na żywo je w końcu zobaczyć!
Co prawda nie w Tatry, ale w Gorce zaraz (właśnie) w tym celu
z Wandą wyruszamy :)

A tu wspomnień czar :) Krokusy w Gorcach z Soją i jej ekipą sprzed 2 lat :)

:)

Ja, Gosik i Pluto na "okrokusowanej" łące :)